Ewangelia na Niedzielę 06.II.2011 Nr 83

(Mt 5,13-16)
Wy jesteście solą dla ziemi. Lecz jeśli sól utraci swój smak, czymże ją posolić? Na nic się już nie przyda, chyba na wyrzucenie i podeptanie przez ludzi. Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze. Nie zapala się też światła i nie stawia pod korcem, ale na świeczniku, aby świeciło wszystkim, którzy są w domu. Tak niech świeci wasze światło przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre uczynki i chwalili Ojca waszego, który jest w niebie.

Czy zapalona przez Ciebie świeczka kiedyś uciekła przed Tobą i schowała się? Bogu zdarza się to bardzo często...

    

Bóg zapala takie świeczki w ludziach,
którzy chodzą niczym lampiony roztaczając blask.
Do takich prawdziwych chrześcijan pasuje równie wybitnie
przymiotnik "rozpromienieni", bo rzeczywiście, są radośni.

Bycie lampionem nie jest naszą powinnością.
Jest czymś o wiele więcej. Jest misją, powołaniem,
bo to nie my świecimy, ale Jezus, który jest w nas,
a On bez wątpienia chciałby, żeby światło wychodziło
poza szybki. My zaś albo je zasłaniamy, albo nie
czyścimy z sadzy, która się na nich osadza.

Najlepszym sposobem na pozbycie się sadzy,
jak wiedzą doświadczeni właściciele kominków,
jest wzniecenie większego ognia.
W rzeczywistości duchowej jest tak samo.
Płomień Boży wypala sadzę, i możemy świecić.

Każdy zna to uczucie, kiedy człowiek budzi się
w środku nocy i zapala lampkę. Oczy bolą,
nic nie widać, marzymy tylko o tym, aby lampkę
zgasić, ale niestety, jest nam potrzebna.

Dlaczego więc dziwimy się, że ludzi długo żyjących
w ciemności razi światło Jezusa w chrześcijanach?
To są ci, którzy myślą, że ta "lampka" jest im
do niczego niepotrzebna, więc aby ulżyć oczom,
robią wszystko, aby się jej pozbyć.

W ten sposób widzimy coraz mniej krzyży,
nie ostał się nawet ten Warszawski,
najbardziej rażący swoim światłem.
Jednocześnie ludzie wydają się być
coraz bardziej pochmurni, niektórzy
mroczni, ubierają się w ciemnych barwach.
Jakim cudem to NAS nazywają "Ciemnogrodem"?

Panie nasz, Boże...
Rozpal w nas swój płomień.
Jezu, wstąp w nasze serca, i świeć.
Wypal wszelką sadzę, która nas dusi,
i innym nie pozwala Cię dojrzeć.
Dopomóż, abyśmy jako sól
nigdy nie stracili swojego smaku.
Spraw, abyśmy zupełnie nie bali się,
nie wstydzili się świecić.
Choćby ktoś zgasił nasze życie,
to nigdy nie zgasi Ciebie w nas.
"Nie zaznamy trwogi, choćby się ziemia zapadła,
choćby góry runęły w samo serce morza". (Ps 46,3)
Amen!

Z Bogiem
Nikelaos